Dostosowanie czy dostępność?

Już od dłuższego czasu coraz bardziej dbamy o to, by przestrzeń publiczna była dostosowywana do potrzeb osób niepełnosprawnych. Wdrażane są rozmaite rozwiązania mające na celu ułatwienie niepełnosprawnym codziennych czynności, ale często zdarza się, że mimo wszystko brakuje nam odpowiedniej dawki empatii. Wynika z tego często to, że pomimo tego, że coś jest dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych, nie zawsze jest dla nich dostępne. Jak to możliwe?

Dostosowywanie przestrzeni publicznej do potrzeb niepełnosprawnych

niepełnosprawniO dostosowywaniu przestrzeni publicznej do potrzeb osób niepełnosprawnych najczęściej myślimy w kontekście osób o ograniczonej mobilności, więc od razu na myśl przychodzą nam takie rozwiązania jak windy dla niepełnosprawnych, obniżone krawężniki, niskopodłogowe środki transportu publicznego czy odpowiednio dostosowane toalety. Warto jednak pamiętać o tym, że niepełnosprawność ma wiele twarzy i nie dotyczy jedynie problemów z poruszaniem się. Niepełnosprawnymi są przecież także niewidomi czy głuchoniemi, ponadto niepełnosprawność nie zawsze też jest widoczna, a przecież nikt nie odmówi jej np. osobom ze stomią, które pod pewnymi względami również mają specjalne potrzeby.

Często popełnianym błędem jest koncentrowanie się w dostosowywaniu przestrzeni publicznej tylko na jednym rodzaju niepełnosprawności – np. w punkcie informacyjnym obniża się blat, by osoba na wózku mogła skorzystać z okienka, ale brakuje tam pracownika, który potrafiłby udzielić informacji osobie głuchoniemej, posługując się językiem migowym.

Niedostępne dostosowanie

Wcale nie tak rzadką sytuacją jest ta, w której pomimo wdrożonych rozwiązań mających ułatwić pewne czynności osobom niepełnosprawnym, nie są one dostępne. Jak to możliwe? Niechlubnych przykładów niestety nie brakuje. Jest ich niestety naprawdę wiele. Oto przykłady:

  • toaleta dla niepełnosprawnychw wielu miejscach, np. na stacjach i dworcach kolejowych są zamontowane windy schodowe prowadzące np. na perony, ale są nieczynne, np. z powodu nienaprawianych od dawna usterek, przez co dostanie się na peron przez osobę niepełnosprawną jest mocno utrudnione, a często po prostu niemożliwe
  • toalety dla niepełnosprawnych często są zamykane na klucz – by je otworzyć, należy wezwać obsługę obiektu za pomocą dzwonka, który często znajduje się zbyt wysoko, by mogła sięgnąć do niego osoba siedząca na wózku
  • z toaletami dla niepełnosprawnych są jeszcze inne problemy – w niektórych obiektach by z niej skorzystać, należy okazać dokument potwierdzający niepełnosprawność – takiego dokumentu zwykle nie mają osoby ze stomią, a z uwagi na nią potrzebują one dostępu do specjalnie dostosowanej toalety z umywalką, zamykanej na klucz, dającej prywatność oraz odpowiednią przestrzeń, która jest niezbędna w życiu ze stomią
  • w pojazdach transportu publicznego często znajdują się pochylnie, umożliwiające osobie niepełnosprawnej poruszającej się na wózku inwalidzkim wjazd do pojazdu – pochylnie te są składane, a rozłożyć je może tylko kierowca, który niestety nie zawsze się do tego kwapi

To tylko niektóre z przykładów tego jak pomimo dostosowania obiektów do potrzeb niepełnosprawnych, z udogodnień tych nie można skorzystać, gdyż są w jakiś sposób lub dla jakiejś grupy niedostępne. Niech to da do myślenia wszystkim, którzy zarządzają obiektami użytku publicznego.